poniedziałek, 6 stycznia 2014

Prolog

Oto króciutki prolog który ma trochę ponad stronę. Nie wiem jeszcze kiedy pojawi się pierwszy rozdział, ale właśnie zaczynam go pisać. :) Początkowe rozdziały będą zapewne nudne jak to zawsze bywa, no ale to chyba normalne.



~*~*~*~*~*~*~*~*~~**~*~*~*~*~PROLOG~*~*~*~~*~*~*~*~*~*~*~*~*~~*~*~*~*


Wojna. Zimna i bezlitosna wojna zbierała swoje żniwa. Ludzie obawiali się o swoich bliskich i ze strachem wysłuchiwali nazwiska osób zaginionych i poległych w radiu. To wszystko dosięgnęło również mugolski świat. Śmierciożercy zabijają i niszczą miast a niczego nieświadomych i bezbronnych ludzi. Chociaż starają się bronić… Do Zakonu Feniksa przybyło mnóstwo nowych osób poświęcających się co dnia, ze świadomością, że w jednej chwili mogą opuścić ten świat na zawsze. W sercach mają smutek i żal, ale też tli się tam iskierka nadzieji. Dręczą ich nocne koszmary, w których widzą po raz kolejny jak przyjaciel umiera, albo zielony promień lecący w ich stronę, aby przynieść śmierć. Płacz i bezradne krzyki są codziennie widziane, ale mimo tak strasznej ofiary i ryzyka Zakon wciąż przyjmuje nowych członków. Zazwyczaj są to gryfoni i krukoni, ale też jest sporo puchonów. Niestety, wszyscy nie pomieścili by się w domu przy Grimmauld Place, więć podzielono ich na trzy grupy. Jedna, najmniejsza z nich znajduje się w nowo odbudowanej norze, która teraz przypomina bardziej bunkier niż rodzinny dom. Ale na szczęście w środku jest wciąż ta ciepła, rodzinna atmosfera. Tam właśnie przebywa Hermiona, Ron, Harry, Luna, Ginny… Reszta znajduje się w domu Blacków oraz w Hogwarcie. Niegdyś wesoła kujonka, której największym zmartwieniem było to, czy aby na pewno dobrze napisała wypracowanie z eliksirów i czy nie jest za krótkie, teraz stała się poważna i zdecydowana swoich działań. To ona zajmowała się wiekszością spraw, a przede wszytkim planowaniem misji. Teraz miała na głowie tylko i wyłącznie nieubłaganie nadchodzącą bitwę, w której Harry- nadzieja czarodziejskiego świata miał zabić Voldemort'a. Obawiała się o Harr’ego i chociaż wydawałby się jej przygotowany do tej misji, w głębi duszy bał się, że zawiedzie. Był jej najlepszym przyjacielem i Hermiona była mu oparciem. Do tego dochodziły jeszcze zmartwienia o rodziców, którzy byli daleko stąd i nawet nie mieli pojęcia, że mają córkę. Kiedy tylko słyszała o kolejnych morderstwach mugoli, modliła się aby to nie byli jej rodzice. Nie miała już w tych swoich brązowych oczach wesołych iskierek radości. Jej twarz była poważna i zmęczona widokami wojny. Miała już dość patrzenia jak giną jej koledzy, z którymi jeszcze zaledwie dwa lata temu rozmawiała i śmiała się na szkolnych korytarzach. Nie chciała już widzieć martwych oczu swoich przyjaciół. Jedyne czego pragnęła to koniec. Koniec tej wojny, koniec tego wszystkiego. Codziennie cierpiała widząc wymizerniałą Ginny obłożoną ciężarem poczucia winy. Te jej cienie pod oczami, nieobecny wzrok.. to wszystko sprawiało, że tysiące igieł wbijało się w jej obolałe już serce. Biedna, ruda przyjaciółka obwiniała się za śmierć Precy’ego. Miała go osłaniać.. zielony błysk.. Hermiona mówiła jej, że to nie jej wina, że ona sama mogła zginąć. To już nie była ta sama pozytywnie nastawiona, uparta i radosna wiewiórka. Teraz po korytarzach nory chodził tylko jej wyblakły cień. Lupin zamknął się w sobie po śmierci Tonks i wszytkie jego czynności są mechaniczne, odruchowe. Jedyną iskierką nadzieji w tej ponurej, przytłaczającej atmosferze stała się Luna. To ona kiedy wszyscy planowali misje, zamartwiali się nad porażka piekła babeczki, aby choć trochę osłodzić innym życie. Chociaż dotknęła jej wielka strata, wciąż była wesoła i dzieliła się szczęściem i nadzieją z innymi. Pomimo śmierci jej ojca wciąż pomagała innym, śmiała się i poprawiała humor smutnym osobą. Uśmiech tej lekko szalonej blondynki działał jak balsam na okaleczoną duszę i obolałe serce. To dzięki niej Ginny jeszcze nie popadła w kompletną depresje, to dzięki niej w Hermionie została jeszcze ta iskierka dawnej gryfonki. Wiedziała, że wszystko dobrze się skończy i wierzyła, że kiedyś będzie tak jak dawniej..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz